Nocna prohibicja w Szczecinie i Choszcznie: pierwsze efekty, różne wnioski
Mieszane wyniki w Szczecinie
W sierpniu 2025 roku w Szczecinie wprowadzono nocną prohibicję, czyli zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych w godzinach od 23:00 do 6:00. Lokale gastronomiczne, bary i puby zostały z tego zakazu wyłączone, co miało zachować równowagę pomiędzy ograniczeniem dostępności alkoholu a utrzymaniem nocnego życia miasta. Pierwsze dane pokazują jednak, że skutki wprowadzenia tej regulacji nie są jednoznaczne.
Choszczno w sieci - Spis treści
Policja informuje, że liczba interwencji związanych z zakłóceniem porządku publicznego spadła o około dziesięć procent w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Zanotowano też mniej przypadków spożywania alkoholu w miejscach niedozwolonych. To pozwala wysnuć wniosek, że wprowadzenie zakazu częściowo uspokoiło sytuację na ulicach miasta i ograniczyło najprostszy dostęp do alkoholu w godzinach nocnych.
Z drugiej strony, dane pogotowia ratunkowego malują zupełnie inny obraz. Liczba interwencji medycznych do osób po spożyciu alkoholu w godzinach nocnych znacząco wzrosła – w sierpniu 2024 roku było ich 25, a rok później aż 41. Również w ujęciu całodobowym skala interwencji wzrosła o ponad pięćdziesiąt przypadków. To pokazuje, że choć zakaz ograniczył drobne uliczne incydenty, nie rozwiązał problemu nadmiernego spożywania alkoholu, a w niektórych przypadkach mógł nawet doprowadzić do jego eskalacji w bardziej niebezpiecznych warunkach, na przykład podczas prywatnych spotkań czy w ukrytych miejscach.

Próby obchodzenia przepisów
Wprowadzenie nocnej prohibicji w Szczecinie szybko spotkało się z reakcją przedsiębiorców. Część sklepów całodobowych zaczęła przekształcać się w bary lub lokale gastronomiczne, ustawiając stoliki i krzesła, aby móc legalnie sprzedawać alkohol do spożycia na miejscu. Tego rodzaju praktyki nie łamią przepisów, ale pokazują, że sama regulacja ma swoje luki i że rynek dostosowuje się do nowych ograniczeń, niekoniecznie zgodnie z intencją ustawodawcy.
Mieszkańcy również są podzieleni. Jedni twierdzą, że zakaz poprawił bezpieczeństwo i spokój w ich okolicy. Inni uważają, że regulacja ogranicza wolność dorosłych osób i przerzuca problem w inne miejsca – na przykład do mieszkań prywatnych lub parków.
Jak jest w Choszcznie?
Choszczno, znacznie mniejsze miasto w województwie zachodniopomorskim, ma już swoje doświadczenia z nocną prohibicją. Zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach od północy do 6:00 obowiązuje tam od 2018 roku na mocy uchwały Rady Miejskiej nr XLIV/311/2018. Wprowadzenie tego rozwiązania poprzedziły liczne dyskusje o bezpieczeństwie mieszkańców i problemach z zakłócaniem porządku w centrum miasta.
Od tamtego czasu nie prowadzono szerokich konsultacji ani debat nad zmianą godzin obowiązywania zakazu. W protokołach sesji Rady Miejskiej nie ma zapisów o planach zaostrzenia czy złagodzenia tych przepisów. Wygląda więc na to, że zakaz został zaakceptowany przez mieszkańców i radnych jako stały element życia w mieście.
Niestety, brak szczegółowych danych statystycznych uniemożliwia jednoznaczną ocenę jego skuteczności. Nie wiadomo, czy liczba policyjnych interwencji czy wyjazdów pogotowia znacząco spadła po wprowadzeniu ograniczeń. Można jedynie zakładać, że skoro nie wrócono do tematu na forum publicznym, to zakaz nie budzi większych kontrowersji i spełnia swoje zadanie w podstawowym zakresie.
Porównanie Szczecina i Choszczna
Porównując oba miasta, można zauważyć wyraźne różnice w podejściu do nocnej prohibicji. W Szczecinie mamy do czynienia z dużą aglomeracją, w której nocne życie tętni w barach, klubach i na ulicach. W takim środowisku skutki zakazu są bardziej widoczne i mierzalne, a jednocześnie bardziej kontrowersyjne. Spadek interwencji policyjnych jest pozytywny, ale wzrost liczby interwencji medycznych rodzi pytania o skuteczność całego rozwiązania.
W Choszcznie, mieście znacznie mniejszym, zakaz wydaje się naturalnym i zaakceptowanym elementem. Funkcjonuje od kilku lat bez większych napięć i bez prób jego znoszenia. Można więc stwierdzić, że w mniejszych ośrodkach tego typu regulacje są łatwiejsze do wprowadzenia i utrzymania, ponieważ mniej ingerują w życie nocne, które nie ma tam takiego rozmachu jak w dużych miastach.
Szerszy kontekst – inne miasta w Polsce
Szczecin i Choszczno nie są jedynymi miastami w Polsce, które wprowadziły nocną prohibicję. Przykłady Krakowa czy Sopotu pokazują, że zakazy te mogą przynieść zauważalne efekty, ale dopiero po dłuższym czasie. W Krakowie liczba interwencji związanych z zakłócaniem porządku w nocy znacząco spadła, a mieszkańcy ocenili regulację pozytywnie. W Sopocie, będącym kurortem turystycznym, również zauważono poprawę w zakresie bezpieczeństwa publicznego, choć przedsiębiorcy gastronomiczni i sklepikarze narzekali na straty.
To sugeruje, że nocna prohibicja działa najlepiej wtedy, gdy jest elementem szerszej strategii – połączona z edukacją, kontrolą nielegalnego handlu alkoholem oraz z alternatywną ofertą dla mieszkańców i turystów. Sam zakaz, bez dodatkowych działań, nie rozwiązuje wszystkich problemów i może prowadzić do niepożądanych skutków ubocznych.
Wnioski dla przyszłości
Szczecin dopiero rozpoczyna swoją drogę z nocną prohibicją i w najbliższych miesiącach zapewne pojawi się więcej danych, które pozwolą ocenić skuteczność tego rozwiązania. Już teraz widać, że regulacja zmienia zwyczaje nocne mieszkańców, ale nie zawsze w sposób, którego oczekiwano.
Choszczno pokazuje, że zakaz może funkcjonować stabilnie przez lata, jeśli zostanie odpowiednio wdrożony i zaakceptowany społecznie. W mniejszych miejscowościach jego skuteczność jest trudniejsza do zmierzenia, ale brak sprzeciwu społecznego sugeruje, że mieszkańcy dostrzegają w nim sens.
Czy zatem nocna prohibicja to przyszłość polskich miast? Być może tak, ale tylko jako element szerszej polityki. Sam zakaz sprzedaży alkoholu nie wystarczy, by rozwiązać problemy związane z bezpieczeństwem i zdrowiem publicznym. Potrzebne są działania towarzyszące – od edukacji, przez wsparcie dla służb, aż po skuteczne egzekwowanie prawa.

















